Kabel USB-C: tanio, ale na uwięzi
Ferret SE oszczędza na jednym: swobodzie. Łączy się z komputerem wyłącznie kablem USB 3.0 Type-C, nie ma baterii, Wi-Fi ani aplikacji, więc oddalisz go od komputera najwyżej na długość kabla. Przy figurce, masce albo uchwycie stojącym na biurku nie ma to znaczenia. Przy dużym przedmiocie zaczyna ciążyć: obchodzisz go z kablem w ręku, a producent podaje dla SE tylko dolną granicę rozmiaru (150 x 150 x 150 mm), bez górnej. Ferret Pro ma rozpiskę od 150 mm do 2 m.
W praktyce wygląda to tak: komputer stoi na biurku, przedmiot obok, a Ty krążysz ze skanerem w promieniu kabla. Większe rzeczy skanujesz po kawałku albo przenosisz całe stanowisko, więc zanim kupisz, sprawdź, ile miejsca masz wokół komputera. Kabel ma za to jedną zaletę: skaner nie rozładuje się w połowie skanu.
Poza tym SE nie jest zabawką: kształtem przypomina duży pilot do telewizora, obudowa jest solidna, a 105 g pozwala skanować dłużej bez zmęczenia. Śledzenie ruchu radzi sobie przy spokojnych, miarowych ruchach ręki, przy szarpnięciach gorzej.
Komputer musi dać radę
Czy Twój komputer to udźwignie? Skan trafia prosto na komputer, więc jego moc decyduje o komforcie. Rozsądne minimum to procesor klasy Intel i5 i 16 GB RAM; na słabszym sprzęcie obróbka wyraźnie się dłuży. Średni przedmiot, na przykład figurka 200 mm, to 3-7 minut skanowania i 2-5 minut obliczeń, czyli najwyżej kilkanaście minut na jeden obiekt. Skaner pracuje z prędkością do 30 klatek na sekundę przy rozdzielczości 0,16 mm, a to komputer decyduje, czy podgląd na ekranie będzie płynny.
Samo skanowanie ułatwia program: tryb pracy wybierasz jednym kliknięciem, a dalej sam prowadzi Cię od skanu do gotowej siatki. Początkujący nie musi więc od razu uczyć się całej obróbki 3D, żeby dostać pierwszy plik do druku. Producent podaje tylko Windows i macOS, więc kto pracuje na Linuksie albo Chromebooku, musi szukać gdzie indziej.
Co wychodzi, a co się rozmywa
Odległość robocza wynosi 150-700 mm, czyli trzymasz skaner od 15 do 70 cm od przedmiotu. Dokładność 0,1 mm trzyma się najlepiej z najmniejszej z tych odległości, a im dalej od obiektu, tym gorzej. Drobne napisy i filigran poniżej 0,5 mm zlewają się w gładką powierzchnię. Za to faktury, płytkie grawerunki i organiczne krzywizny wychodzą wyraźnie, razem z kolorem.
Z materiałami jest różnie. Czarne i metaliczne elementy SE potrafi złapać bez sprayu, ale przedmioty przezroczyste, błyszczące albo bardzo ciemne gubią śledzenie, jeśli ich nie przygotujesz. Gładkie, płaskie fragmenty bez wyraźnej faktury też potrafią zerwać ślad. Zanim zaczniesz, przejrzyj poradnik przygotowanie do skanowania 3D: przygotowany obiekt oszczędza powtarzania skanu. Pamiętaj też o kosztach ubocznych: spray do skanowania kupujesz osobno, a producent nie podaje zawartości zestawu, więc przed zamówieniem zajrzyj do opisu oferty.
Pro, Otter Lite czy zostać przy SE?
Czy warto dopłacić do Pro? Zależy, co kupujesz za tę różnicę. Pro dodaje trzy rzeczy: Wi-Fi 6 z aplikacją na Androida i iOS, zakres obiektów do 2 m oraz akumulator 5000 mAh na około 2,5 godziny pracy. Wagę, rozdzielczość i dokładność ma taką samą. Jeśli i tak skanujesz przy komputerze i nie planujesz telefonu, ta dopłata nic Ci nie da.
Dopłata nie poprawi też ostrości szczegółów. Jeśli to ona Cię uwiera, spójrz na Otter Lite: producent podaje dokładność do 0,05 mm, obiekty od 20 mm oraz Wi-Fi 6 przez Lite Bridge i skanowanie z telefonem (Android 10+ i iOS 15+). W zestawie jest też stolik obrotowy, który przy małych przedmiotach oszczędza Ci okrążania. To wyższa gama (Średnia półka) i prawie trzy razy cięższy skaner (300 g), ale to on odpowiada na zarzut „za mało szczegółów”.
Jest też argument w drugą stronę. Jeśli nie wiesz jeszcze, czy skanowanie 3D wejdzie Ci w nawyk, skaner na kablu to tani sposób, żeby się o tym przekonać. Gdy po kilku tygodniach okaże się, że co chwilę brakuje Ci telefonu albo większego zasięgu, wiesz już dokładnie, za co dopłacasz. Jak SE wypada na tle innych budżetowych modeli, pokazują zestawienie tani skaner 3D oraz poradnik skaner 3D dla początkujących.
SE kupujesz, żeby zacząć przy biurku. Pro kupujesz, żeby z tego biurka wyjść.






